adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 13 (2803)
30 marca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Michał Komar
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz

Powieść o polskim Kościele


Tęsknota za księdzem

Michał Okoński,


Popularność książki można przewidzieć niemal z taką samą pewnością, jak ataki, które spadną na jej autora. Jan Grzegorczyk, redaktor miesięcznika „W drodze”, w trakcie sprawy arcybiskupa Paetza i sporów o Radio Maryja napisał powieść o życiu polskich księży. „Kapłaństwo - czytamy w niej - nie chroni przed żadnym upadkiem. Jest jak wspinaczka, nieraz odpadnie się od ściany”.

Odwiedził nas w redakcji ksiądz Groser. Ciemnowłosy, krótko ostrzyżony, szczupły mężczyzna w sportowym stroju (jechał w góry) zrobił na koleżankach wrażenie swoją naturalnością. Na szczęście nie przyszedł proponować nam któregoś ze swoich opowiadań: w roli pisarza niezbyt go ceniliśmy, kolejne książki przyjmowaliśmy milczeniem (choć raz ks. Adam Boniecki napisał kilka kurtuazyjnych zdań na czwartą stronę okładki). Tym razem jednak nie o literaturze mieliśmy rozmawiać: umówiliśmy się, by zastanowić się nad projektem debaty o współczesnych polskich księżach. Jak siebie widzą, po wszystkich doświadczeniach z religią w szkole, sporami politycznymi, sprawie Paetza? Na ile prawdziwe są stereotypowe opinie o ich zamożności, na ile czują się zagubieni, przygnieceni falą antyklerykalizmu? Jak częste są przypadki „podwójnego życia”? Czy odczuwają napięcie między wezwaniem do służby a pragnieniem kariery? Groser po wszystkich przejściach ostatnich miesięcy wydawał się idealnym kandydatem na zagajającego...

Wypalenie i egzamin z celibatu

Oczywiście ksiądz Groser nie mógł nas odwiedzić: jest postacią literacką, bohaterem „Adieu”, powieści Jana Grzegorczyka. Ale przecież ktoś taki mógłby istnieć, ba - można odnieść wrażenie, że niektóre jego cechy zostały zapożyczone od kilku jak najbardziej prawdziwych postaci. Doszukiwanie się jednak w książce klucza, pozwalającego objaśnić "przypadki księdza Grosera" za pomocą losów niektórych polskich kapłanów (kilka typów podał już recenzent „Gazety Wyborczej”) prowadziłoby na manowce. Ważniejsze wydaje się pytanie, jaki obraz Kościoła wyłania się z powieści.

Jej głównego bohatera poznajemy w chwili - jak sam to określa - "wewnętrznego wypalenia". Niedawno pisał nawet list do biskupa z prośbą o zwolnienie z kapłaństwa, ale tego samego dnia przyszedł do niego parafianin, mówiąc, że rozpada mu się małżeństwo. Ksiądz Groser doszedł do wniosku, że nie może kogoś namawiać do wytrwania w małżeństwie, samemu chcąc porzucić sutannę - i pozostał wierny swemu powołaniu. Tymczasem jednak, na skutek intryg proboszcza, ma być przeniesiony. Zanim zapadnie decyzja o nowym przydziale, Groser pojedzie w góry, po drodze spotykając dawną koleżankę z liceum i przechodząc "egzamin z celibatu", potem spędzi kilka miesięcy jako rezydent w wiejskiej parafii u przyjaciela, aż wreszcie trafi na nową plebanię, do starego, znającego życie proboszcza Bronka. Wszystkie te przenosiny będą okazją do wprowadzenia panoramy postaci, zwłaszcza kapłańskich.

Proboszcz się pogubił

Czy o takich sprawach w ogóle pisać? ”Św. Piotr jako pierwszy papież nie kazał swoim podwładnym „wyczyścić teczek” i dlatego mamy do dziś w Biblii opis jego zaparcia się przed sprzątaczką świątynną” - mówi w którymś momencie ks. Groser. „W tym dekanacie każdy jest chory - powie więc stary przyjaciel Grosera z seminarium, ksiądz Piotr, proboszcz z Kołomorza. - Najwięcej alkoholików i psychicznych. Mamy tylko jednego zdrowego. Ksiądz Zygmunt z Potrzebowa. Żeby nie zachorować, nie utrzymuje z nikim kontaktu”. „Hierarchia - mówi - to tylko forsa i układy. Księża szaraczki - czyli my - alkohol i kobiety„”". Co pozostało? - pyta Groser. „Wierność Ewangelii”.

Obraz kościelnej rzeczywistości, jaki wyłania się ze stron "Adieu", jest rzeczywiście ciemny: Żyjący podwójnym życiem (romans z właścicielką hurtowni) kurialny karierowicz Krystian, z którego „miejscowe solaria czerpią pewnie niezły dochód”. Pochodzący z rozbitej rodziny, słaby psychicznie i mający problem z alkoholem („szkoda, że wśród apostołów nie było jednego z problemem alkoholowym, byłby jakiś wzorzec dla nas”) Leszek - po szyderstwach uczniów na szkolnej katechezie podejmujący próbę samobójczą. Prałat Henryk, nienawistnik i hipokryta („Proboszcz wyraźnie pogubił się w tej sytuacji. Zrobił dwie przeczące sobie miny, jedną pełną odrazy, a drugą uradowaną, żeby biskup mógł wybrać właściwą”). Biskup Zdzisław, do rany przyłóż (powiedział nawet kiedyś Groserowi, że widzi w nim następcę Tischnera), ale uwikłany w biznesowe kontakty, musi ukarać kapłana po tekście o stawianiu pomnika Papieżowi za pieniądze pewnego przedsiębiorcy. Biskup Florian, umęczony kościelną biurokracją („Wierz mi, to jest wariactwo, nie życie. Dzień w dzień wizytacja, bierzmowania, potem do nocy pisanie protokołów. A jeszcze szef nie do końca zadowolony. Pamiętaj, Piotruś, wystrzegaj się biskupstwa”). Biskup Ignacy, realista („Płaczą, że biskup powinien być ojcem. Jak słyszę, że księża mówią, że im brakuje ojca, to sobie zaraz mówię: im bardziej mamusi brakuje”).

Wierność Ewangelii... W dzisiejszym świecie, świecie Grosera, Piotra i innych ich przyjaciół - duchownych i świeckich - jest ona kwestią wolnego wyboru, stale kwestionowanego i stale na nowo potwierdzanego. Różnie może się realizować: w taksówce, którą jeździ pan Mackiewicz, w muzykowaniu (perkusista Budziaszek), w pomaganiu dziecku z porażeniem mózgowym. Także w kapłaństwie - z losów bohaterów można wnosić, jak trudnym. „Kiedy ksiądz traci Boga, nie wie, komu mógłby się z tego zwierzyć...”

Czwarty upadek Jezusa W tle „przypadków księdza Grosera” oglądamy Polskę, rozdartą między czytelnikami „Nie” i „Faktów i Mitów” a słuchaczami Radia Maryja. W tym kraju ksiądz nie budzi już jedynie ciepłych uczuć - przeciwnie, narażony jest na nieżyczliwe zaczepki, agresję... Nawet własny szwagier rozmawia z Groserem językiem Urbana. Z drugiej strony parafianin z Kołomorza, zwolennik o. Rydzyka, nazywa biskupa Pieronka „Piekielnikiem” a arcybiskupa Życińskiego - „Żydzińskim”. Groser zostaje w którymś momencie pobity, o tym, do czego klasa III f doprowadziła księdza Leszka, już wspomniałem. "Jak ksiądz ma kochać ludzi, skoro się ich boi" - pada w którymś momencie retoryczne pytanie. O dylematach, stojących w tym świecie przed księżmi, wiele mówi rozmowa między dwoma biskupami, Zdzisławem i Stefanem. Ten drugi, powracający z Przystanku Jezus duszpasterz młodzieży, na pytanie, czy to prawda, że nawróconemu rockmenowi na okrzyk ze sceny „Pan Jezus Cię kocha”, któryś z fanów odkrzyknął „A ja mam go w dupie”, odpowiada: "Zdanie, które cię tak szokuje, znaczy tyle co: „mnie on nie obchodzi”. A jeśli Pan Jezus tego młodego człowieka nie obchodzi, to Kościół nie może się obrazić i go zostawić„.

Bo przecież księża są w tym świecie potrzebni jak nigdy dotąd. Dziesiątki ludzkich losów, zaledwie w „Adieu” zarysowanych, domagają się konfesjonału, pomocy, mądrego słowa. „Proszę księdza, czy on może przystąpić do Pierwszej Komunii - pyta Grosera Jola, opiekująca się chłopcem z porażeniem mózgowym. - Bo koleżance ksiądz powiedział, że to jest zbyt wielki stres. I że hostia może upaść”. „Pan Jezus trzy razy upadał. Myślę, że dla Rysia upadłby jeszcze raz” - słyszymy w odpowiedzi. Podobnych pytań jest więcej, i nie dotyczą wcale sprawy Paetza czy Radia Maryja. Młodzi, po pierwszej fali agresji, demonstrowaniu niezależności, pytają, jak żyć. Ich rozmowa z Groserem to w gruncie rzeczy świadectwo wiary, wyraz tęsknoty za księdzem, który nie wpada w furię, nie uchyla się od trudnych pytań, a który po prostu jest z ludźmi. Co nie znaczy, że nie stawia wymagań („Gdybyśmy rozmawiali przy piwie, pewnie bym cię zrozumiał, ale jesteśmy w konfesjonale” - powie przy innej okazji).

Kiedy wieczorem dzwoni telefon, jeden z księży reaguje oburzeniem: „Przecież jest w pół do dwunastej. Do księdza o tej godzinie?” Groser odpowiada: „Po to właśnie jesteś księdzem, żeby ktoś mógł do ciebie zadzwonić, gdy do wszystkich jest już za późno”. Tęsknota za księdzem...

O wierze w Kościół

Można mieć wątpliwości, czy powieść Grzegorczyka jest udana. Dialogi często kuleją, a główny bohater pozostaje jednak postacią papierową. Nie za literackie walory wszak należy się autorowi uznanie i nie ono zdecyduje o popularności książki. Ksiądz Piotr, mądry proboszcz z wiejskiej parafii, opowiada w pewnym momencie o tym, jak zakończyło się jego duszpasterzowanie w mieście. Przed laty chłonął nowinki z Zachodu, czytał m.in., jak podchodzą tam do małżeństw niesakramentalnych i wreszcie powiedział na kazaniu, „że Bóg jest miłosierny, że nie osądzajmy, bo trzeba by rozpruć serce człowieka, by zobaczyć, czego doświadczył, że ma dziś tak skomplikowane życie. No i skończyłem coś w tym stylu, że nie wiadomo, czy ci ludzie nie wyprzedzą nas w drodze do Królestwa. Widziałem, że wszyscy w kościele byli przejęci”. Otóż nie wszyscy: w zakrystii proboszcz ryknął, że Piotr zniszczył piętnaście lat jego pracy duszpasterskiej. Ten odpalił: „to ksiądz im piętnaście lat mówił o potępieniu?”, i rzecz jasna był skończony...

Klucz do sprawy leży w interpretacji tej sceny, podobnie jak w ocenie analogicznych do przejść ks. Piotra losów ks. Grosera. Można by z nich bowiem wyciągnąć wniosek, że Kościół jest taki, jak ów bezduszny proboszcz. Słuszniejsze wydaje się jednak myślenie o zwycięstwie „zesłanych" księży - o ludziach, którzy mogli „ogrzać się” ich kazaniami, o tym, że pozostali sobą, że nadal służą swym owieczkom, że Jezus, o którym nauczają, pozostał najważniejszy. Można w ich postawie - wierności mimo wszystko - zobaczyć najgłębszy sens bycia księdzem. „Czy ty naprawdę wierzysz w Kościół? - pyta Grosera szwagier. - Chyba nie w ten, co tylko święci wille, hotele i samochody?” „Nie - odpowiada bohater Grzegorczyka. - W ten, który założył Pan Jezus”.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny