adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 13 (2803)
30 marca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Michał Komar
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet


Notatki


W "Kwartalniku Artystycznym"

"Kwartalnik Artystyczny" (nr 4//2002) zamieszcza kolejne głosy w odpowiedzi na ankietę: "Jaki jest teraźniejszy stan literatury polskiej?". Teksty opublikowane w ostatnim numerze "Kwartalnika..." świadczą o krytycznym stosunku autorów do zjawisk zauważalnych we współczesnej literaturze i są wyrazem ich niepokoju o przyszłe jej losy. Swym nastrojem wyróżnia się jedynie opinia Aleksandra Fiuta, którą zacytuję w całości: "Żyć w epoce Czesława Miłosza - czy to mało?"

Piotr Michałowski wskazuje na trudności oceny stanu literatury z perspektywy teraźniejszości. Definiuje i rewiduje powszechne narzekania na literaturę. Wśród nich wyróżnia zalew pisarską tandetą, wtórność, sztywną hierarchię pozycji "starych mistrzów" oddzielonych pogłębiającą się przepaścią od wszystkich pozostałych, chore mechanizmy promocji, głód arcydzieł. Sytuację literatury określa jako "demokratyczną polifonię zjawisk", ale obdarzoną niepokojącymi aspektami. "Terytorium literatury - zdaniem Michałowskiego - przypomina nie tylko "globalną", ale też galicyjską wioskę z "polami w kratkę", na których każdy robi swoje i "takie widzi świata koło jakie tępymi zakreśla oczy". Eksplorację zastąpiła wygodna eksploatacja skupiona na suwerennych poletkach."

Grzegorz Musiał lansuje tezę o niesamodzielności polskiej literatury. Pisze "o jej wpatrzeniu w telewizyjny ekran, o odejściu od głębokich, metafizycznych źródeł inspiracji, (...) o odwróceniu się od indywidualnego dramatu człowieka ponad epokami". Według Musiała przede wszystkim w prozie, ale także poezji zatracone zostają najważniejsze przesłania, wartości decydujące o tożsamości europejskiej kultury i człowieka w ogóle. "Kultura - zauważa Musiał - a już szczególnie literatura, która nie posługuje się wyrazistym znakiem, jakim jest dźwięk czy obraz, ale złożonym instrumentem ludzkiej pamięci, wyobraźni, wrażliwości na słowo - nie może bezkarnie brać udziału w tym wyścigu bawolim. Jej potrzeba ciszy bibliotek, medytacji, mecenatu mądrych książek: tylko w takim krużganku - mówiąc językiem Ariosta - usłyszy kroki Ducha."

W głosie pt. "Literatura dobra, literatura zła" Krzysztof Myszkowski wtóruje Musiałowi upominając się o wartości, po których stronie jest dobra literatura, o różnych poziomach, stopniach i hierarchiach. "W literaturze dobrej są tablice wartości - w naszym kręgu są to Tablice Dekalogu", a pisarz: "gra i śpiewa swoją jedyną, rozpisaną na różne głosy pieśń, dla której najwyższym wzorem są psalmy, hymny i pieśni pełne ducha, którymi wypełniona jest Biblia. Cała reszta jest zgiełkiem i hałasem, jest zawracaniem głowy, grą na wabia, chodzeniem po manowcach".

Jacek Gutorow poświęcił znaczną część swojej wypowiedzi roli krytyków. Wypomina im nieumiejętność głębszej dyskusji, brak wypracowania nowego języka krytycznego, którym można było pisać: "o nowych zjawiskach w sztuce w sposób fachowy i interesujący". "Nie można krytykować poezji dwudziestowiecznej - twierdzi Gutorow - używając kategorii i argumentów z repertuaru dziewiętnastowiecznej estetyki".

Na łamach "Kwartalnika..." w tajniki tłumaczenia wprowadza Antoni Libera tekstem: "Jak przełożyć "wyrażenie bezpośrednie"? Wokół jednego zdania Samuela Becketta". Ten interesujący wykład ukazuje jeden z wielu problemów, przed jakim stanął tłumacz przekładając "Partię solową" Samuela Becketta. Kluczowe zdanie z tego krótkiego utworu scenicznego brzmiące: "Birth was the death of him" jest "nośnikiem treści nie tylko w swej warstwie semantycznej i stylistycznej, ale również... artykulacyjnej i fonetycznej". Analizując gramatyczną konstrukcję zdania Antoni Libera wskazuje na jego paradoksalny komizm i zwraca uwagę na artykulację słowa "birth" kojarzącego się z aktem rodzenia. Przypomina także o związkach z misteriami przemiany Słowa w Rzecz, początkowych słowach Ewangelii św. Jana. Efektem poszukiwań jest tłumaczenie: "Urodził się i to go zgubiło".

W "Kwartalniku Artystycznym" zamieszczono także uwagi Ireny Sławińskiej, Krzysztofa Myszkowskiego i Zbigniewa Żakiewicza o poemacie Czesława Miłosza "Orfeusz i Eurydyka" ogłoszonym po raz pierwszy w Tygodniku Powszechnym" nr 40/2002.

(m)


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny