adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 13 (2803)
30 marca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Michał Komar
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz


Czas negocjacji minął

Ks. Adam Boniecki

To nie jest telewizyjny serial ani gra komputerowa. Ta wojna toczy się naprawdę i naprawdę cierpią ludzie. Nawet jeśli koalicja stara się koncentrować na celach militarnych, ofiarą padają także cywile. Zresztą czy zabijanie się żołnierzy po obu stronach jest czymś tak zupełnie błahym? „Wojny często są przyczyną kolejnych wojen. Zwykle nie rozwiązują problemów, stanowiących przedmiot konfliktu, sieją zniszczenie i są bezużyteczne” - pisał w orędziu na Światowy Dzień Pokoju 2000 roku Jan Paweł II. Dlatego Papież zrobił wszystko, co w jego mocy, by do tej wojny nie doszło.

Papież, Stolica Apostolska, Kościół zabiegały o pokojowe rozwiązanie nie w imię swoich korzyści, ale dlatego, że każda wojna jest klęską ludzkości. Każda jest przyczyną "nieopisanych cierpień: śmierci milionów ofiar, zniszczenia rodzin i całych krajów, tułaczki rzesz uchodźców, nędzy, głodu chorób, zacofania, utraty ogromnych zasobów", a rozwój cywilizacji powinien nareszcie zapewnić możliwość pokojowego rozwiązywania konfliktów. Dlatego Papież tak stanowczo i uparcie wzywał do kontynuowania rozmów i respektowania postanowień ONZ. Nieskutecznie. Zwięzły komunikat Stolicy Apostolskiej, ogłoszony po rozpoczęciu działań wojennych, wyraża ubolewanie, że Irak się nie rozbroił - nie podporządkowując się rezolucjom ONZ i nie słuchając wezwań Papieża - oraz że zaniechano rozmów, które zgodnie z prawem międzynarodowym zmierzałyby do pokojowego rozwiązania "irackiego dramatu". Zauważmy: w tym oświadczeniu są słowa ubolewania, a nie potępienia. Bo doktryny Kościoła nie należy mylić z pacyfizmem. Kościół jest przekonany, że gdy powstaje niebezpieczeństwo, iż ludność cywilna padnie ofiarą niesprawiedliwego napastnika, a próby działania politycznego spełzną na niczym, wówczas uprawnione, a nawet konieczne jest podjęcie innych kroków w celu rozbrojenia agresora. Działania te mają być ograniczone w czasie, mieć ściśle określone cele, respektować prawo międzynarodowe i przebiegać pod nadzorem uznanego organu władzy ponadnarodowej. Taka jest doktryna. Potępiając wojnę, Kościół jest realistą i uznaje możliwość zaistnienia sytuacji, w których użycie siły będzie konieczne. Odpowiedzialność za rozeznanie, że taka sytuacja zaistniała, oraz podjęcie decyzji pozostawia przywódcom państw i społeczności międzynarodowej.

Czas wyważania racji, czas negocjacji minął. W minioną niedzielę - pierwszą po rozpoczęciu militarnej akcji w Iraku - Jan Paweł II nie nawoływał do jej zawieszenia, nie usprawiedliwiał jej ani nie potępiał. Mówił o ofiarach wojny, zapewnił, że jest blisko „tych wszystkich, którzy w ostatnich dniach i godzinach ucierpieli” i powierzył ich wspólnej modlitwie Kościoła.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny