adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 13 (2803)
30 marca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Michał Komar
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet

Wiosna w kinie: co zobaczymy w kwietniu


"Gerry"

Amerykański reżyser Gus Van Sant należał w latach 90. do czołówki kina niezależnego. Jego prowokujące filmy, robione pod prąd obowiązującym modom i zapotrzebowaniom rynku: "Drugstore Cowboy" czy "Moje własne Idaho", pokazywane również w polskich kinach, utorowały mu drogę na szczyty. Po krótkim, acz intensywnym flircie z kinem hollywoodzkim Van Sant powraca dziś w rejony offowe. "Gerry" to przykład kina ascetycznego, stosującego minimum środków wyrazu. Nie jest zatem filmem dla wszystkich. Bliższy eksperymentowi niż typowym fabularnym produkcjom, opowiada o dwójce przyjaciół zagubionych gdzieś na bezkresnej pustyni. Ich żmudna walka o przeżycie w skrajnie nieprzyjaznych warunkach uzmysławia, jak bardzo kruchy jest nasz świat. Wystarczy usunąć z niego drogowskazy, nowoczesne gadżety i inne produkty triumfującej cywilizacji, a zostaniemy bezbronni i nadzy. Również nasze człowieczeństwo zostaje wystawione na ciężką próbę
"Gerry", reż. Gus Van Sant, USA 2002, Gutek Film.

"25. godzina"

To bodaj pierwszy duży film fabularny odnoszący się bezpośrednio do wydarzeń z 11 września. Kultowy twórca kina afroamerykańskiego tym razem opuścił swoje getto, by opowiedzieć nam historię młodego dealera narkotyków, który, skazany na 7 lat więzienia, zamierza spełnić ostatnią, szaloną noc na wolności. W eskapadzie po Nowym Jorku towarzyszą mu najbliżsi: ciemnoskóra narzeczona i dwóch przyjaciół: nauczyciel college'u i makler giełdowy - wszyscy razem stanowią ekstrakt współczesnego społeczeństwa amerykańskiego. W tę ostatnią noc bohater grany przez Edwarda Nortona uświadamia sobie, że po wyjściu na wolność będzie już kimś całkiem innym i nic już nie będzie wyglądało tak samo. Przypomina mu o tym księżycowy krajobraz Strefy Zero.
"25. godzina" ("The 25. Hour"), reż. Spike Lee, USA 2002. Dystryb. Syrena Entertainment Group.

"Adaptacja"

Charlie Kaufman to wzięty scenarzysta, który zasłynął kilka lat temu błyskotliwą historią pt. "Być jak John Malkovich" w reżyserii Spike'a Jonze'a. Tym razem stał się on bohaterem filmu tegoż reżysera. Charlie - sfrustrowany scenarzysta, przeżywający kryzys twórczy, dostaje zlecenie zaadaptowania dla potrzeb filmu bestsellerowej książki pt. "Złodziej orchidei". Sytuacja wyraźnie się komplikuje, gdy do akcji wkracza brat-bliźniak bohatera, który bez skrupułów produkuje taśmowe scenariusze. A może to wcale nie brat, tylko druga, bardziej pospolita strona osobowości Charliego? W tej zwariowanej, wielopiętrowej komedii Jonze powraca do ulubionego przez siebie motywu podwójnej osobowości, przenikania świata fikcji i rzeczywistości, nie szczędząc satyrycznego spojrzenia na współczesną kulturę, zarówno masową, jak i elitarną.
"Adaptacja" ("Adaptation"), reż. Spike Jonze, USA 2002. Dystryb. Vision.

"Makrokosmos. Podniebny taniec"

Bodaj każdy snuł kiedyś marzenia, by zobaczyć świat oczami ptaków. Tym razem, dzięki niestrudzonej ekipie twórców znanego już "Mikrokosmosu", to marzenie może się spełnić. Przed laty twórcy filmu o intymnym życiu owadów udowodnili, że film przyrodniczy, zarezerwowany dotychczas dla małego ekranu, można podnieść do rangi sztuki. Autorzy "Makrokosmosu" i tym razem stworzyli coś więcej niż materiał edukacyjny. Otwierają przed nami przestrzeń nieograniczoną: ziemi, powietrza i wody. Opowiadając o zwyczajach i wędrówkach ptaków pokonują przestrzenie człowiekowi niedostępne, ale także odkrywają obszary z pozoru dobrze znane. Od Pustyni Nubijskiej po Antarktydę. Od Nowego Jorku po Paryż. Wykorzystują do tego celu najnowsze osiągnięcia techniki i najbardziej nietypowe obiekty latające: samoloty, śmigłowce, a nawet motolotnie czy balony. Całość ilustruje muzyka w wykonaniu m. in. Nicka Cave'a czy Roberta Wyatta.
"Makrokosmos. Podniebny taniec" ("Le Peuple migrateur"), reż. Jacques Perrin, Jacques Cluzaud, Michel Debats, Francja / Włochy / Niemcy / Hiszpania / Szwajcaria 2001. Dystryb. Kino Świat.

"Schmidt"

40-letni Alexander Payne nie jest w kinie nowicjuszem, ale my poznajemy go dopiero teraz, kiedy w deszczu nagród i ważnych nominacji wchodzi na nasze ekrany jego najgłośniejszy film. Schmidt jest starzejącym się pracownikiem towarzystwa ubezpieczeniowego i gra go brawurowo Jack Nicholson, który wreszcie, po kilkunastu latach aktorskiej minoderii, powraca do swojej najlepszej formy. W życiu Schmidta przyszedł właśnie ten fatalny dzień, kiedy wszystko zaczyna się sypać. Umarła mu żona, stracił pracę, a jedyna córka postanawia poślubić jakiegoś nieokrzesanego typa. Bohater rusza więc do odległego Denver, by ratować córkę przed grożącym jej niebezpieczeństwem. I, jak to zwykle bywa w filmie drogi, podróż ta staje się doskonałą okazją do przyjrzenia się sobie, do zweryfikowania utartych sądów o świecie i o innych. Fenomenalnym medium dokonującej się w bohaterze przemiany są listy pisane do afrykańskiego sieroty, któremu pan Schmidt co miesiąc wysyła po 22 dolary zapomogi.
"Schmidt" ("About Schmidt"), reż. Alexander Payne. USA 2002. Dystryb. Warner.

"Full Frontal. Wszystko na wierzchu"

Środowiska związane z show businessem: producenci, scenarzyści, gwiazdy programów telewizyjnych, są traktowani jak mieszkańcy współczesnego Olimpu. Są spełnieniem snu milionów - piękni, sławni, bogaci. Kino bardzo chętnie penetruje te znane sobie rejony, bo właśnie tu, jak w soczewce, skupia się dramat współczesnego człowieka - który osiągnął wszystko, a zarazem nie ma nic. Film Soderbergha splata ze sobą losy siedmiorga przyjaciół, którzy w komplecie spotykają się dopiero w finałowej scenie. "Wszystko na wierzchu", ze swą skomplikowaną siecią intryg i powiązań między postaciami, ma wyraźnie teatralny rodowód. Perypetie bohaterów, bezskutecznie szukających porozumienia w pustym, zafałszowanym świecie, opowiedziane są głównie przy pomocy żywego, naturalnego dialogu. Jednocześnie w tle rozgrywa się kolejne piętro tej złożonej opowieści - "film w filmie" - zapraszając widza do podwójnej gry.
"Full Frontal. Wszystko na wierzchu" ("Full Frontal"), reż. Steven Soderbergh, USA 2002. Dystryb. SPI.

"Spirited Away"

Whistorii wielkich festiwali "Spirited Away" jest precedensem - animowany film pełnometrażowy zwyciężył (do spółki z "Krwawą niedzielą") na ubiegłorocznym Berlinale, wprawiając wszystkich w niemałe zdumienie. Ten korzystający z dobrodziejstw technologii cyfrowej obraz nie jest bowiem bezdusznym tworem komputera. Wyrastając z tradycji sztuki japońskiej, nawiązuje w warstwie plastycznej zarówno do klasycznego wzorów mangi, jak i anime - japońskiego filmu rysunkowego. Miyazaki stworzył swoją filmową baśń również z myślą o widzach dorosłych. Zrealizowana z rozmachem historia dziewczynki, która traci rodziców i trafia do tajemniczego świata rządzonego przez wredną czarownicę, jest jednocześnie przypowieścią o przekraczaniu siebie w walce z okrucieństwem świata.
"Spirited Away", reż. Hayao Miyazaki, Japonia / USA 2001. Dystryb. Monolith.

Opracowała: Anita Piotrowska


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny