dotb.gif

„TP”, Nr 13 (2803), 30 marca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2803/film09.php

"Chicago" na płycie

Taniec zbrodni

Tomasz Cyz

Oczywiście, musicale trzeba oglądać na scenie albo - jak w tym przypadku - w kinie. Ale jeśli mamy do czynienia z tak nagraną i wykonaną muzyką, to sam soundtrack w niczym nie zaszkodzi.

Bo jest cudownym odtworzeniem ducha przeszłości, zatrzymaniem dźwiękowego klimatu sprzed kilkudziesięciu lat i przeniesieniem go we współczesną przestrzeń rytmiczną i brzmieniową. W partyturze Johna Kandera (muzyka) i Boba Fosse'a (słowa) nie ma co grzebać ani zbytnio zmieniać, wystarczy tylko poddać się jej barwom czy pulsacji. Oto nowoorleańskie rytmy, big-bandowe zaśpiewy i okrzyki, charakterystyczne jęki dętych, fortepianowe zagrywki, frazy pisane dla głosów, które tu - może dlatego, że śpiewają aktorzy, a nie wykonawcy pop - brzmią bez współczesnej pulsacji. Zwyczajnie niemal, ale daj Boże każdemu taką zwyczajność i naturalność, jaką posiada choćby Renée Zellweger.

Perełką jest niewątpliwie "Cell Block Tango" - świetnie opowiedziana i zaśpiewana na kilka muzycznych planach opowieść sześciu morderczyń, nieubłagana w narastającym rytmie. Nie wiem, czy tango jest tańcem zbrodni, ale w tym utworze jest coś organicznego i pierwotnego. Świetne jest "We Both Reached For The Gun" (pastiszowo-groteskowy Richard Gere) - marionetkowe w filmowym obrazie, mechaniczne, samoczynnie napędzające się, ale wypełnione niesamowitą energią w muzyce. I potwornie śmieszne. Nominowana do Oskara piosenka "I Move On" zaskakuje już na wstępie, bo zgrabne charlestonowe otwarcie zmienia po półtorej minuty rytm i dopiero wtedy pojawia się głos - najpierw Catheriny Zeta-Jones, później Renée Zellweger, spokojny, szeroki. W piosence "When You're Good To Mama" najlepszy jest rytm (świetne wybijanie bębnów), dopowiedzi instrumentów, wreszcie wspaniale poprowadzona wielkim czarnym głosem linia wokalna.

Mimo że aktorzy mieli już doświadczenie w teatralnych produkcjach muzycznych, wszyscy zgodzili się na intensywne próby i szkolenia. "Z prób tanecznych przechodziliśmy na lekcje emisji głosu, a potem na lekcje aktorstwa" - opowiadała Queen Latifah, barwnie śpiewająca rolę Mamy. Ale efekt jest porywający. I jeśli płyty z muzyką filmową mają nam przywoływać sceny, ujęcia, klimat i zapach danego obrazu, to soundtrack z "Chicago" powoduje coś więcej: niemal zmusza do powtórnego zobaczenia filmu. Musicalowa piosenka słuchana "na sucho" czasem jest tylko ornamentem, ale ta tutaj buduje muzyczny świat - barwny, zmienny i różnorodny. Zasługa w tym nie tylko zgrabnego, żywiołowego i energetycznego nagrania, ale także - a może przede wszystkim - rytmu samego filmu. Film promuje piosenka "Love Is A Crime" w wykonaniu Anastacii, ostatni utwór na płycie. Także ona, mimo że w innej i nieco odmiennej muzycznie przestrzeni, wywołuje dreszczyk.

"Chicago" (soundtrack)
2002 Sony Music Entertainment Inc.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl