adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 13 (2803)
30 marca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Michał Komar
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz


O Jakubie Karpińskim

Andrzej Dobosz


Lektura najnowszej książki Jakuba Karpińskiego "Polska po przejściach" (Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2003, 257 stron dużego formatu) działa jak spacer w ogrodzie, najlepsze lekarstwo na obrzydzenie i grozę, jaką budzą kolejne odsłony sprawy Rywina. I właśnie podczas obcowania z tymi jasnymi sądami, bezbłędnymi rozumowaniami, nieskazitelnymi zdaniami polskimi nadeszła wiadomość o śmierci autora, nad ranem 22 marca.

Wyciągnąłem z półki wszystkie jego wcześniejsze książki. Niektóre, jak "Wykres gorączki. Polska pod rządami komunistycznymi", zarówno w niedawnym kompletnym wydaniu UMCS, jak w cienkich tomach wydawanych przez Jerzego Giedroycia. W chwili, gdy otworzyłem "Taternictwo nizinne" z roku 1988, nie potrafiłem się już od tej książki oderwać. Już na stronie 14 (tekst zaczyna się od dziewiątej) uległem potrzebie odczytania żonie na głos zdań o szkole Reytana w połowie lat 50.: "nauczyciele byli dobrze wykształceni i kompetentni, wtedy zresztą wszyscy dorośli byli przedwojenni".

Żona tymczasem znalazła w portalu internetowym "Gazety" omówienie "Wykresu gorączki" sprawiające wrażenie rzeczowego: "Trzeba mieć jednak świadomość tego, co pozostaje poza sferą zainteresowań autora. Pisze on przede wszystkim historię instytucji sprawujących władzę, a więc historię elit - opozycyjnych i partyjnych. Bardzo niewiele dowiemy się z niej o życiu codziennym w PRL, czy - jak nazywa ją Karpiński - "etnografii komunizmu", a więc o obrzędach i obyczajach właściwych tylko tej epoce, np. o symbolice partyjnych akademii i zasadach zachowania podczas stania w kolejkach do sklepów".

Mój Boże! Jakub Karpiński pisywał teksty o różnym stopniu ogólności: teoretyczne rozprawy z metodologii nauk społecznych - w wieku lat 24 prowadził proseminarium z tego zakresu dla II roku socjologii UW, a mając lat 27 zaczął prowadzić wykład - analizował działalność instytucji, a także konkretne konflikty, zachowując w każdym wypadku stosowne rygory. Natomiast właśnie autobiograficzne "Taternictwo nizinne" jest z pewnością najdoskonalszą książką o życiu codziennym, umysłowym i obyczajowym w PRL między rokiem 1950 a 1978, gdy autor wyjechał na Zachód, gdzie spędził prawie 30 lat.

Wprawdzie w roku 1952 nie wpuszczono go z powodu dziecinnego wyglądu na wystawę "Oto Ameryka" w warszawskim Arsenale, ale już w '55 oglądał w tym samym Arsenale głośną wystawę młodego malarstwa. Oglądał wiele. Uczeń XI klasy był dwa razy w Teatrze na Tarczyńskiej. Zapamiętał chyba wszystko. "W salach Zachęty stały głowy ważnych osób i prezentowały się postacie robotników i rewolucjonistów utrwalone w geście wskazywania drogi, zatrzymane w trakcie przemówień. Rzadko rzeźbiono w kamieniu, czas naglił. Tematy były nowe, a w kamieniu rzeźbi się długo. Mimo oficjalnego ówczesnego szacunku dla sztuki, jeszcze rzadziej przeznaczano na rzeźby metale użyteczne w przemyśle i w wojsku. Materiałem, który przeważnie przekazywał postępowe treści, był gips". Równie doskonale opisał uniwersytet, na którym zaczął studia w roku 1957. Wykłady filozofa Ajdukiewicza, Tatarkiewicza, obojga Ossowskich, ale także obowiązujący na pierwszym roku wykład Adama Schaffa. Stanisław Ossowski zanotował w "Dzienniku" pod datą 18 września 1962: "Zakończyło się dziś studenckie sympozjum, w którym uczestniczyliśmy przez 5 dni. Te dni były bardziej interesujące, niż można było oczekiwać na podstawie programu, który koncentrował się wokół polskiej socjologii. Tymczasem referaty i dyskusje wyszły poza sferę sprawozdań z polskiej socjologii, a w referatach Karpińskiego i Zagórskiego*, zwłaszcza Karpińskiego, sporo było samodzielnych pomysłów w interpretacji nurtów i tendencji".

Pracując na uniwersytecie Jakub Karpiński podczas wakacji kierował badaniami terenowymi grup studenckich. W roku 1967 trzeba było w mieście powiatowym opracować monografię instytucji, w tym komendy MO. Kwestionariusz zawierał pytanie o personel i liczbę partyjnych. W komendzie powiedziano, że liczba personelu jest tajemnicą, ale student nie załamał się i pytał dalej; okazało się, że nie była tajemnicą liczba partyjnych i bezpartyjnych. Bezpartyjna była sprzątaczka.

"Szkoła (również wyższa) nie zawsze jest dobrym miejscem - pisze J.K. - by zobaczyć różnorodność ludzi". Znacznie ciekawszym miejscem wydało mu się więzienie, w którym spędził dwa lata, cztery miesiące i trzy tygodnie. Analizę socjologiczną zakładu karnego w Strzelcach Opolskich połączył z analizą ekonomiczną funkcjonowania gospodarki socjalistycznej na przykładzie Przedsiębiorstwa Wyrobów Skórzanych tamże, gdzie jako więzień wykształcony musiał odnotowywać wyniki produkcyjne dotyczące liczby cholew filcowych uszytych w ciągu każdych dwóch godzin. Zanim znalazł się w więzieniu, miał proces. "Mój adwokat mówił na rozprawie o różnicy między tym, co obce i co wrogie. Emigracja, jego zdaniem, bywa wroga PRL, ale nie jest dla nas obca, więc przepis, który mówi o organizacji obcej, nie odnosi się do Instytutu Literackiego, wydającego miesięcznik "Kultura". Uzupełnialiśmy się, mój obrońca mówił o polityce, ja trochę o prawie. Był to wynik wcześniej zawartego porozumienia: mecenas Szczuka spytał, czy idziemy na całego. Powiedziałem, że tak i póżniej jego również ukarano - odebrano mu pozwolenie na broń (był myśliwym), przypuszczano zapewne, że gotów jest zaczaić się z dubeltówką".

W ciągu kilku godzin czytania "Taternictwa nizinnego" na długie chwile zdarzyło mi się zapominać o żalu i stracie. Po raz pierwszy uległem potrzebie cytowania J.K. w roku 1971: "Przypominam sobie zdanie Jakuba, młodego uczonego, którego tak bardzo bym chciał znowu zobaczyć**: jeśli w czasie sporu pragnie się dojść do słusznego poglądu, samemu bądź wspólnie z przeciwnikiem, pożyteczne jest zajmowanie takich stanowisk, które by dały się wyrazić w zdaniach".

Oczywiście zdaniem nie były dla niego dowolnie zestawione słowa między kropkami. Pamięć o tej propozycji każe z najgłębszą troską myśleć o dokonywanych obecnie wymianach słów i mniemań. Bardzo nam go będzie brakowało. Może jednak ci, którzy zetknęli się z nim jako nauczycielem, będą umieli podążać jego śladami.

* Krzysztof Zagórski
** Jakub Karpiński był wtedy w więzieniu


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny