adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Ksiazki nr 29/2003

„Książki w Tygodniku”
„TP” nr 29/2003



  Tygodnik Powszechny


  Felietony

  Tematy miesiąca


STAŁE DODATKI

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

JAZZ W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz
Opowiadania Josefa Škvoreckiego

Danny i inni

Leszek Engelking

Z trójki słynnych pisarzy czeskich, którzy debiutowali mniej więcej w tym samym czasie i którzy zyskali międzynarodową sławę, Bohumila Hrabala, Milana Kundery i Josefa Škvoreckiego, ten ostatni jest w Polsce stosunkowo najmniej popularny. Co nie znaczy, że nie jest u nas znany.

Już w roku 1965 ukazało się w polskim tłumaczeniu jego długie opowiadanie "Legenda Emöke", piękny utwór o utraconej szansie na miłość. Potem przyszli "Tchórze", jedna z największych czeskich powieści dwudziestowiecznych, a później kryminał "Powrót porucznika Borówki", powieści "Lwiątko" i "Fajny sezon", wreszcie wspomnieniowe "Przypadki niefortunnego saksofonisty jazzowego" i jeszcze jedna powieść, "Dwa morderstwa w moim dwoistym życiu". W roku 1991 "Literatura na Świecie" poświęciła pisarzowi połowę podwójnego numeru (nr 8-9). Właściwie jednak nie znaliśmy jeszcze w Polsce Škvoreckiego jako autora opowiadań (choć niektóre ukazały się w wydawnictwach drugoobiegowych i w czasopismach). Tę lukę zapełnia wydany właśnie tom "Historia Kukułki".


Znajdują się w nim teksty powstałe w różnych okresach, od lat 50. po koniec 80., utwory dość różnej objętości i różnego charakteru, od krótkich, parustronicowych żartów po znacznie obszerniejsze opowiadania, w których da się wprawdzie znaleźć elementy przedniego humoru, będącego jedną z najsilniejszych stron tego pisarza, ale których ogólny nastrój jest głęboko melancholijny. Pochodzą one też z różnych zbiorów nowelistycznych Škvoreckiego, od "Siedmioramiennego świecznika" (1964, "Sedmiramenný svícen") po tom "Z życia czeskiego towarzystwa" (1985, "Ze života české společnosti"), wydany na emigracji w Kanadzie, gdzie pisarz znalazł się w roku 1969. Efektem jest wielka różnorodność, można jednak powiedzieć, że to cecha typowa dla zbiorów nowelistycznych autora, przynajmniej tych najwcześniejszych, jako że wskutek okoliczności zewnętrznych, ściślej mówiąc politycznych, trafiały do nich utwory powstające w ciągu lat kilkunastu. Škvorecký zaczął pisać już w czasie okupacji. "Tchórze" powstali w latach 1948- -1949. W okresie absolutnego panowania socrealizmu w Czechosłowacji nie było mowy o wydawaniu tych utworów; w latach 50. wczesne opowiadania pisarza krążyły w środowiskach literackiego undergroundu w formie samizdatowej, głównie dzięki wielkiemu poecie i plastykowi, członkowi słynnej Grupy 42, Jiříemu Kolářowi. W roku 1956 cenzura skonfiskowała rękopis powieści "Koniec ery nylonu" ("Konec věku nylonu"). Jak Škvorecký pisze w nocie do jednego z tomów swoich dzieł zebranych ("Spisy" ukazują się w Pradze od 1991 r. w edytorskim opracowaniu Vladimíra Justla), kiedy rzecz w 1967 roku ostatecznie wyszła, Elza Triolet chciała go oskarżyć o naruszenie praw autorskich, wydała bowiem parę lat wcześniej swój cykl powieściowy pt. "Era nylonu" (1959, "L'âge de nylon"), ale pisarz zdołał ją przekonać, że jeśli już ktoś nieświadomie prawa te naruszył, to raczej ona.

Dużo wcześniej, pod koniec 1958 roku, jako debiut autora ukazali się "Tchórze", ale jak po pewnym czasie wyszło na jaw, wszechwładna partia komunistyczna dopuściła do tego jedynie dlatego, by przykładnie napiętnować pisarzy, pozwalających sobie, według jej jedynie słusznego poglądu, na zbyt wielkie wybryki. Książkę ostro i pryncypialnie skrytykowano i wycofano z księgarń. Rezultatem tej prowokacji stał się jednak spory rozgłos debiutanta i ogromna popularność czytelnicza jego utworu. Zarazem jednak Škvorecký musiał pożegnać się z dotychczasową pracą w redakcji pisma "Světová literatura" i na parę lat zapomnieć o publikowaniu, przynajmniej pod własnym nazwiskiem (pod nazwiskiem swego przyjaciela, Jana Zábrany, ogłaszał kryminały). Dopiero postępująca odwilż lat 60. pozwoliła mu powrócić na półki księgarskie, to właśnie w tych latach stał się pisarzem cenionym, sławnym, chwalonym przez krytykę i chętnie czytanym.

*


W opowiadaniach Škvoreckiego znajdujemy te same cechy, które znamy z jego powieści: błyskotliwy humor, melancholijną zadumę, pozbawiony sentymentalizmu liryzm, znakomitą umiejętność budowania dialogów i tworzenia krwistych postaci, nieprzeciętny talent narracyjny i gawędziarski, wrażliwość na mowę potoczną i wszelkie inne odmiany języka. W niektórych opowiadaniach pojawia się znany z "Tchórzy" i "Fajnego sezonu", ale także na przykład z nie wydanych wciąż u nas "Batalionu czołgów" (1971, "Tankový prapor"), "Miracle'u" (1972, "Mirákl") oraz "Historii inżyniera ludzkich dusz" (1977, "Příběh inženýra lidských duší") Danny Smiřický, porte parole autora, pojawia się jego rodzinne miasto Kostelec (w rzeczywistości Náchod) i jego krąg towarzyski. W tomie "Historia Kukułki" Danny jest narratorem "Féminine mystique" i "Rebeki", a na postaci z Kostelca natrafiamy także w niektórych innych utworach (choćby w "Historii z fotografiami"). Tak jak w "Komedii ludzkiej" Balzaca wiele utworów Škvoreckiego dookreśla ten sam fikcyjny świat i jego postaci. Czytelnikowi, który świat ten zna, nowe szczegóły i nowe informacje na jego temat dostarczają szczególnej frajdy, ten zaś, który ze światem tym jeszcze się nie zetknął, ma okazję wejść do niego przez furtkę któregoś z opowiadań. Niektóre krótkie prozy Škvoreckiego można bez obawy pomyłki nazwać egzystencjalistycznymi. Egzystencjalizm obecny jest zresztą również w powieściach pisarza. Z kierunkiem tym w krótkim okresie wolności słowa między rokiem 1945 a lutym 1948 Czesi zdążyli się trochę zaznajomić dzięki publikowanym wówczas przekładom i omówieniom (dodajmy, że egzystencjalizmem była naznaczona twórczość niektórych członków ważnej dla Škvoreckiego Grupy 42). Nawet jednak gdyby autor "Tchórzy" tekstów Heideggera, Jaspersa czy Sartre'a ani ich omówień nie czytał, to egzystencjalizm po prostu "wisiał w powietrzu". Sam pisarz w nocie do jednego z tomów dzieł nazywa pewne swoje wczesne opowiadanie "próbą utworu egzystencjalistycznego".

W szkicu "Burzyciel fałszywych mitów" czeska badaczka literatury Helena Kosková pisze w związku ze Škvoreckim o egzystencjalizmie bardziej podświadomym niż proklamowanym, egzystencjalizmie jako przeczuwanej postawie życiowej "pokolenia, które utraciło religię jako tradycyjny system norm moralnych i kolektywnie odczuwany sens życia, dla którego traumatycznym doświadczeniem stało się nadużycie ideologii, zmieniającej się w podporę totalnie zdehumanizowanych reżymów, i któremu pozostały ťtylkoŤ ciężar i piękno własnego życia wraz z całą odpowiedzialnością za własne czyny i za ich wpływ na losy innych ludzi". Kosková dodaje, że z postawą tą "wiąże się także mocno odczuwane przemijanie czasu oraz szacunek dla każdej chwili ludzkiego życia i nienawiść do wszystkiego, co je niszczy". W kontekście wypowiedzi pisarza o próbie utworu egzystencjalistycznego można chyba uznać, że jego egzystencjalizm był jednak w dużej mierze świadomy. Tym, co niszczy życie, co nie pozwala zrealizować swych możliwości, co zafałszowuje egzystencję, narzucając jej martwe schematy - są ideologie. Niechęć do nich, bunt przeciw nim przewija się przez całą twórczość czeskiego pisarza, przez jego krótkie formy prozatorskie oczywiście także. Škvorecký rysuje ideologie i ich wpływ na człowieka bądź grubą, groteskową kreską, jak w opowiadaniu "Bóg w dom", nawiasem mówiąc będącym epicką wersją tak samo zatytułowanego dramatu z roku 1980, gatunkowo określonego przez autora w podtytule jako "farsa", bądź kreską niezmiernie subtelną, jak w "Rebece" czy "Pieśni zapomnianych lat". Nawet ci, którym ideologia zniszczyła życie, odnajdują czasem autentyzm i smak swej egzystencji, u Škvoreckiego często w muzyce, zwłaszcza w jego ukochanym jazzie, bądź w spotkaniu z drugim, które chociaż niepełne i krótkotrwałe, otoczone samotnością, niesie ze sobą doświadczenie wolności oraz intensywności i prawdy istnienia.

Do tej pory w dziełach zebranych ukazały się trzy dosyć grube tomy opowiadań Škvoreckiego. A to bynajmniej nie wszystko. Udało się nawet niedawno odnaleźć teksty, które w latach 50. w strachu przed czechosłowacką ubecją autor pochował u przyjaciół i krewnych, i których później na próżno szukał. Czeka nas więc w Polsce, a przynajmniej powinno czekać, jeszcze co najmniej kilka wyborów wielkości "Historii Kukułki". Bo w twórczości Škvoreckiego znaleźć można wiele krótkich próz równie wspaniałych jak "Pieśń zapomnianych lat". Nie przypadkiem Graham Greene napisał o nim: "Moim zdaniem Josef Škvorecký jest jednym z najlepszych żyjących obecnie pisarzy. Jego 'Saksofon basowy' i 'Legendę Emöke' cenię równie wysoko, jak 'Zmarłych' Jamesa Joyce'a i najlepsze spośród opowieści Henry'ego Jamesa".

Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny