"Tygodnik Powszechny", Nr 20 (2810), 18 maja 2003, http://www.tygodnik.com.pl/ksiazki/20/ksiazki07.php

Lektury pobożne

W rodzinnej Europie
Ks. Adam Boniecki

Propaganda pro- i antyeuropejska coraz bardziej nuży. Tym cenniejsze są książki pisane z dystansem, zawierające informacje o Europie, o Unii i o nas. Mówiące o wyzwaniach, przed którymi stają Polska i Kościół. Właśnie o wyzwaniach, a nie zagrożeniach.

Kościół, będąc społecznością uniwersalną i lokalną zarazem, ma ważną rolę w budowaniu wspólnoty europejskiej. W zalecanym przez naszych biskupów rozeznaniu i wyrobieniu własnego sądu może pomóc książka "Czy Europa stanie się pogańska?" - wywiad-rzeka, w którym arcybiskup Pragi kard. Miloslav Vlk mówi o Europie, odwołując się do własnych doświadczeń szykanowanego przez komunistów księdza, czyściciela szyb, arcybiskupa Pragi i przewodniczącego Rady Konferencji Episkopatów Europy.
Jego rozmówca, profesor nauk politycznych i publicysta Rudolf Kuczera, od pytań o najważniejsze momenty w historii i ludzi, którzy odegrali w świecie ważną rolę, dochodzi do spraw aktualnych (obecność Turcji w Unii Europejskiej), drażliwych (kompromitujące zachowania ludzi Kościoła w czasie II wojny światowej) i trudnych (różnice kulturowe, wolność i miejsce Kościoła we współczesnej, zlaicyzowanej Europie). Kardynał sięga do przeżyć tak osobistych, jak rozwód matki, złe stosunki z ojczymem, który oddał go do domu dziecka, czuwanie przy umierającej krewnej... a wszystko to służy lepszemu zrozumieniu siebie, człowieka, Europy. Kardynał nie rozważa dylematu: wchodzić do Unii czy nie wchodzić? Integracja Czech z Unią Europejską jest dlań czymś oczywistym. Obawy? Żadnych. "Ty i Bóg jesteście większością" - odpowiada, cytując plakat nagrodzony na niemieckim Dniu Katolików.

*


Do europejskich "lektur pobożnych" zaliczyłbym też wywiad-rzekę Doroty Maciejewskiej z Krzysztofem Zanussim "Bigos nie zginie!... w rodzinnej Europie". Książka zresztą może się komuś wydać mało pobożna, bo nie brak w niej cierpkich uwag pod adresem Kościoła. Dostało się Papieżowi ("Ojciec Święty, mówię to z najwyższym szacunkiem i miłością do jego osoby, jest wspaniałym reżyserem, ale gorszym administratorem. Jego decyzje personalne..."), kardynałowi Poupardowi i prowadzonej przez niego Papieskiej Radzie Kultury, której członkiem jest (czy był) Krzysztof Zanussi (pytanie: "Jak widzi Pan Papieską Radę Kultury?", odpowiedź: "W mojej osobistej perspektywie - dość fatalnie...), kardynałowi Vlkowi, bo odwołał z funkcji wikariusza "za wyraźne popieranie działalności kulturalnej", kardynałowi Lustigerowi, bo "potępił film "Ostatnie kuszenie Chrystusa" nie oglądając go nawet". Zanussi mówi o Europie, o kulturze, estetyce i etyce, o sztuce i wartościach. "Na jakich wartościach - docieka Dorota Maciejewska - powinna się opierać współczesna Europa?". Po ironicznym "Europa jest faktem i na czymś się opiera..." następuje ciekawy wywód o specyfice Europy, o tym, że stworzyła ona takie przestrzenie rozwoju człowieka, jakich nie znała żadna inna cywilizacja. "Na razie nie spotkałem lepszej" - konkluduje Zanussi i ostrzega, by nie popadać w relatywizm czy hipokryzję płynącą z poprawności politycznej: "Nie mówmy, że jesteśmy lepsi, bo innym byłoby przykro". Zjednoczona Europa to zjednoczona Zachodnia Europa... bo integracja ma swoje podłoże kulturowe.
Zanussi rozumie tych, którzy się obawiają nieobecności invocatio Dei w preambule europejskiej konstytucji, ale jeśli się czymś martwi, to "nieobecnością Boga w życiu Europy, a nie w jej konstytucji. A na tym polu - powiada - nie widzę znowu aż tak wielu działań. Letniość europejskiego Kościoła, letniość kapłanów, biskupów, kwietyzm w przekonaniu, że wszystko dzieje się dobrze...". Bo Zanussi nie ma złudzeń co do Europy. Dowodzi, że proces integracji to proces obronny: "Europa zaczyna tonąć... Przez wieki była wiodącym kontynentem, ale już dzisiaj nim nie jest. Widzimy to na dziesiątkach przykładów". I sypie przykładami, aż się robi przykro. Więc po co wstępować do Unii? "Poza Europą czeka nas gwarantowana klęska. Izolacja to bilet do nędzy". Zastanawia się też, jaki będzie nasz wkład: przekonanie, że "jesteśmy w stosunku do zachodniej Europy bardziej chrześcijańscy, jest idiotycznym złudzeniem... w laickiej zachodniej Europie chrześcijaństwo często sięga wyżyn, o których w Polsce trudno marzyć".

*


Deprymującą chwilami lekturę rozmów Zanussiego równoważą niewielkie tomiki pism ks. Franciszka Blachnickiego "Trzy nawrócenia" i "Rekolekcje więzienne". Ksiądz Blachnicki - zmarły 27 lutego 1987, obecnie kandydat na ołtarze - na ogół jest znany jest jako twórca i organizator gigantycznego ruchu oazowego. Tomiki odsłaniają korzenie tego niezwykłego dzieła.
"Rekolekcje więzienne" to zapiski robione w 1961 roku na czystych stronach brewiarza podczas pobytu w Centralnym Więzieniu w Katowicach. Ks. Blachnicki siedział tam dwukrotnie. Po raz pierwszy, jeszcze jako świecki, gdy aresztowany przez Niemców w 1940 r. za udział w konspiracji, przez 4,5 miesiąca oczekiwał na wykonanie wyroku śmierci przez ścięcie. Przeżył wtedy głębokie nawrócenie. Karę śmierci zamieniono na 10 lat, a Blachnicki do końca wojny przebywał w różnych niemieckich obozach i więzieniach. Po wojnie wstąpił do seminarium. "Trzy nawrócenia" to dziennik duchowy, głównie zapiski rekolekcyjne, od pełnych zapału czasów seminaryjnych (1949) do ostatniej, przejmującej notatki napisanej przez człowieka przeżywającego swój Ogrójec, niespełna pięć miesięcy przed śmiercią.
Wydanie tych tomików przeszło u nas niemal niezauważone. Tymczasem, jak się okazuje, mamy coś do zaoferowania Europie, i to w sferze duchowości.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl