adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Ksiazki nr 17/2003

„Książki w Tygodniku”
„TP” nr 17/2003



  Tygodnik Powszechny


  Felietony

  Tematy miesiąca


STAŁE DODATKI

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

JAZZ W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
PRL oczami Andrzeja Friszkego i uczniów prof. Marcina Kuli

Państwo i system, naród i ludzie

Krzysztof Burnetko

Wersja do druku
Napisz komentarz

System polityczny PRL wykazywał ogromną trwałość i odporność na istotne zmiany - stwierdza w swojej syntezie Andrzej Friszke.

W połowie lat 90. "Tygodnik Powszechny" najwybitniejszym polskim historykom i publicystom postawił pytanie o naturę PRL. Andrzej Friszke stwierdził wtedy, że "Władze PRL (…) oceniać należy na podstawie tego, co mogły osiągnąć w narzuconych im granicach zależności. Czy potrafiły tę autonomię poszerzać, czy konserwowały stan istniejący, czy same dążyły do "integracji" i zawężania ram wolności". Teraz ogłosił książkę, która - jak sam pisze - ma być próbą weryfikacji tej tezy.

Ale obszerny tom "Polska - losy państwa i narodu 1939-1989" jest czymś więcej niż analizą stopnia podległości władz PRL Moskwie. Równie dużo uwagi Friszke poświęca relacjom między rządzącymi a społeczeństwem, stałym cechom systemu i tym jego elementom, które z czasem ewoluowały, a wreszcie przemianom społeczno-obyczajowym dokonanym pod szyldem ustroju socjalistycznego oraz sile ich oddziaływania na mentalność Polaków i formowanie się nowej struktury społecznej.

Andrzej Friszke "Polska - losy państwa i narodu 1939-1989" Warszawa 2003, Iskry
Znamienne, że Friszke - znany przecież m.in. ze znakomitych książek o opozycji demokratycznej i niezależnych środowiskach katolickich - odrzuca mit o powszechnym oporze całego narodu przeciwko komunistycznej władzy. Zauważa, że nawet u schyłku stalinizmu, kiedy stopień zniewolenia osiągnął punkt kulminacyjny, liczący się procent społeczeństwa był zainteresowany w trwaniu systemu. I nie byli to jedynie funkcjonariusze aparatu represji i propagandy czy członkowie PZPR i osoby zajmujące stanowiska nomenklaturowe w administracji państwowej i gospodarczej bądź aktywiści organizacji satelickich (w sumie ok. milion ludzi). "Nie mniej niż kolejny milion miał poczucie awansu w zwykłych rolach zawodowych i społecznych, a nadzieje na przyszłość wiązał ze światem instytucji i idei, który awans umożliwiał".

Z kolei pod koniec ery Edwarda Gierka, niedługo przed strajkami Sierpnia '80 badania socjologiczne wykazywały, że wprawdzie 76 proc. młodych robotników oceniało istniejący system negatywnie, ale równocześnie akceptowali oni wartości związane ze słowem "socjalizm" - egalitaryzm rozumiany m.in. jako usuwanie zbyt dużych różnic między ludźmi i podziałów klasowych czy uczestnictwo pracowników w zarządzaniu zakładami. W 1984 r. zaś 56 proc. ankietowanych Polaków za "słuszne" uznawało wprowadzenie stanu wojennego. Po prostu: nasz stosunek do systemu nie był jednoznaczny, zawierał zarówno elementy oporu, jak, co przecież naturalne, dostosowania się do rzeczywistości. Friszke podejmuje też inne zapominane dziś przez niektórych wątki. Oddaje zasługę tym komunistom, którzy starali się (nawet w latach tużpowojennych) wytargować od Moskwy nieco większy margines niezależności. Przypomina, że władze stanu wojennego z aprobatą przyjmowały wezwania prymasa Glempa do zachowania spokoju społecznego, a opozycja solidarnościowa lat 80. miała chwile załamania - w miarę upływu lat postępowało, co też naturalne, zmęczenie i niewiara w sukces, w efekcie struktury podziemia odczuwały niedostatek współpracowników, a więzi słabły. Wreszcie: Okrągły Stół był wprawdzie wielkim - bo epokowym i bezkrwawym - zwycięstwem opozycji, ale współautorami sukcesu byli też przedstawiciele władz - bo gdyby nie ich współdziałanie i zdolność do cofania się, przemiany mogły zostać zablokowane. Choć bowiem w latach 80. system stracił zdolności mobilizacyjne oraz w oczywisty sposób wykazywał nieefektywność i brak legitymizacji, to mimo swej anachroniczności mógł trwać dalej. Równocześnie rozprawia się z innym mitem: o osiągnięciach socjalnych i cywilizacyjnych PRL. Dowodzi - m.in. porównując dane statystyczne - że zachodzące po wojnie przemiany społeczne i kulturowe (awans młodzieży robotniczej i chłopskiej do zawodów inteligenckich, przejmowanie przez wieś miejskich obyczajów i stylu zachowań, przekształcanie kraju z rolniczo-przemysłowego w przemysłowo--rolniczy, poprawa opieki zdrowotnej itd.) miały w dużej mierze charakter uniwersalny i ponadustrojowy, związany z tendencją do tworzenia się nowego masowego społeczeństwa postindustrialnego, a nie z założeniami socjalizmu. Przeciwnie: istniejący w PRL system hamował możliwość zaspokajania wielu potrzeb właściwych takiemu społeczeństwu - tak w sferze wolności, jak konsumpcji.

*


Andrzej Friszke podsumowuje: "System polityczny PRL wykazywał ogromną trwałość i odporność na istotne zmiany". Do identycznego wniosku dochodzą redaktorzy (i współautorzy) tomu "PRL - trwanie i zmiana", będącego zbiorem rozpraw młodych warszawskich historyków zadedykowanym ich - jak piszą - Mistrzowi, prof. Marcinowi Kuli w 60. rocznicę urodzin. "PRL zmieniał się bardzo opornie (...). Był wyjątkowo konserwatywny, czy też "konserwujący", skupiony na konserwowaniu samego siebie" - oceniają Dariusz Stola i Marcin Zaremba. Zbieżność ta jest tym ciekawsza, że o ile książka Friszkego to wyczerpujący obraz dziejów PRL, tom uczniów prof. Kuli składa się z tekstów dotyczących wybranych jej wycinków, z naciskiem na - zgodnie z zainteresowaniami Jubilata - analizę rozmaitych przejawów życia codziennego. Wszak i one dowodzą, że rację mają zarówno zwolennicy tezy o statycznym charakterze systemu, jak ci, którzy podkreślają jego ewolucję (stąd tytuł książki).

Andrzej Friszke "Polska - losy państwa i narodu 1939-1989" Warszawa 2003, Iskry
Stały - by nie rzec rytualny - był choćby mechanizm zmiany na stanowisku I sekretarza PZPR (analizuje to Piotr Osęka) i niektóre elementy jego kultu (Marcin Zaremba) oraz używanie podwyżek cen jako sposobu na nieustanne niedobory towarów konsumpcyjnych (Marcin Jastrząb). Zmieniała się oczywiście obyczajowość. Przykładem stopniowa zmiana form letniego wypoczynku - z wakacji zorganizowanych przez zakłady pracy na wyjazdy indywidualne (Paweł Sowiński). Także młodzież mniej więcej od lat 60. zaczęła nad odgórnie organizowane i nadzorowane zabawy szkolne czy świetlicowe przedkładać tzw. prywatki (Krzysztof Kosiński).

Także i ten tom obala rozmaite stereotypy. Ot choćby Błażej Brzostek i Tadeusz Ruzikowski wykazują, że o ile poziom intelektualny aparatu PZPR niższego szczebla z czasem się poprawiał, to zanikała ideowość i wola zmian. Efektem była bezradność i rutynizacja. W jeszcze szerszej - bo ogólnospołecznej - skali mechanizmem dostosowawczym do systemu stała się korupcja w najrozmaitszych postaciach (pisze o tym Krzysztof Madej).

W 1952 r. Józef Stalin własnoręcznie dopisywał poprawki do Konstytucji PRL (tę historię relacjonuje Krzysztof Persak). Polska była wtedy krajem odciętym od Zachodu (o przejawach tej izolacji pisze Dariusz Stola). W 1989 r. PRL upadł. Między tymi datami postępował rozkład systemu - ale, jak wykazuje Paweł Machcewicz, nie przebiegał on bynajmniej od jednego zrywu do kolejnego, lecz miał charakter mocno niejednostajny.

PS. W książce Friszkego osobną jakością jest "Nota bibliograficzna". To nie tylko bezcenny przewodnik po książkach poświęconych dziejom Polski po 1939 r., zarówno wydanych jeszcze za PRL w obu obiegach, oficjalnym i niezależnym, jak i ogłoszonych już w III RP. To także - w połączeniu ze "Wstępem" - rozprawka o polskiej historiografii powojennej.

Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny