|
Tysiące w drodze na Jasną Górę
Najliczniejsza, najstarsza, najdłuższa

Każdego roku do maryjnego sanktuarium na Jasnej Górze przybywa około 4 milionów
wiernych. Prawie milion przychodzi w ponad stu ogólnopolskich pielgrzymkach. Wielu
maszeruje do Częstochowy latem, by na Jasnej Górze uczestniczyć w obchodach święta
Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia.
Najliczniejsza jest pielgrzymka krakowska - 6 sierpnia, po raz dwudziesty trzeci, wyruszyła
ze Wzgórza Wawelskiego pod hasłem "Błogosławieni miłosierni". Uczestniczy w
niej ponad osiem tysięcy pątników; przed nimi 150 km wędrówki szlakiem Orlich Gniazd.
Mszę na zewnętrznym dziedzińcu Wzgórza Wawelskiego odprawił dla nich kard. Franciszek
Macharski. "Chrystus prawdziwie zmartwychwstał i dlatego nie wolno nam milczeć.
Jesteśmy świadkami. Świat potrzebuje świadków przekonanych do prawdy i do
Jezusa!" - apelował metropolita krakowski. Podkreślił, że pielgrzymowanie jest świadectwem
miłości, ponieważ "idziemy, bo kochamy". Kardynał przypomniał, że
pielgrzymi plecak jest znakiem zobowiązań: pątnicy będą przechodzili przez miasta,
wsie i miasteczka, gdzie "zachwiana jest wiara w trwałość i wartość rodziny i małżeństwa,
a z telewizorów płyną komunikaty o dyskusjach wokół legalizacji związków
homoseksualnych". Arcybiskup mówił, że niegdyś Polacy szli na Jasną Górę w geście
sprzeciwu wobec komunizmu, ale "czas obrony człowieka nie skończył się wraz z
upadkiem tego systemu. Ludzie będą na was patrzyli. Brońcie człowieka w sobie i w
innych!" - wzywał pielgrzymów. W tegorocznej pielgrzymce na Jasną Górę wraz z
krakowianami wędruje kilkuset Włochów ze wspólnoty "Communione e
Liberazione". Wśród obcokrajowców są też Anglicy, Amerykanie, Szwajcarzy, Czesi,
Słowacy, Mołdawianie, Węgrzy, Hiszpanie, Francuzi i Belgowie.
Najstarsza - zainicjowana w 1637 r. - jest pielgrzymka z Kalisza; odbywała się nawet w
latach okupacji niemieckiej i okresie stalinowskim. Co charakterystyczne, pątnicy idą
pieszo nie tylko na Jasną Górę, ale na piechotę wracają też z Częstochowy (w sumie
340 km). Mówią, że najpierw wędrują "od Józefa do Maryi", a z powrotem idą
"od Maryi do Józefa" - wyruszają bowiem z jedynego w Polsce sanktuarium
opiekuna Jezusa. Do Częstochowy co roku wędruje tysiąc pątników. Są wśród nich także
kaliscy Romowie.
Najdłuższa jest kaszubska pielgrzymka z Helu (wyruszyła po raz dwudziesty drugi): w
drodze do Częstochowy pielgrzymi przemierzają 640 km, co zajmuje im 19 dni. Na Jasną Górę
docierają wraz z wychodzącą trzy dni później pielgrzymką gdańską.
"Pielgrzymka jest formą dojrzewania do spotkania - tłumaczy ks. Jan Perszon, od
początku uczestnik, a od 2001 r. przewodnik kaszubskiej pielgrzymki. - W życiu często
bywa tak, że większą radością jest czas oczekiwania, tęsknota za czymś, niż sam
moment osiągnięcia celu. Podobnie jest na pielgrzymce. Największa radość jest w tęsknocie,
a po przybyciu na Jasną Górę jest już tylko wzruszenie: że znowu można tu być".
Liczna i wiekowa jest pielgrzymka warszawska. Jej początki sięgają 1711 r., gdy Bractwo
Pana Jezusa Pięciorańskiego przy paulińskim kościele św. Ducha poprowadziło
pielgrzymkę na Jasną Górę, prosząc w imieniu stolicy o ocalenie przed epidemią. W
1792 r., na odcinku z Woli Mokrzeskiej do Krasic, Prusacy wymordowali wszystkich pątników.
W 1963 r. komunistyczne władze nie wydały zgody na pielgrzymkę, uzasadniając odmowę
ostrzeżeniami przed epidemią ospy. Jednak do Częstochowy wyruszyła "nielegalna
pielgrzymka", którą na Jasnej Górze powitał Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński.
W tym roku, na szlak 292. Pieszej Pielgrzymki Warszawskiej pod hasłem "Chrystus światłem
świata przez twoją świętość", wyruszyło pięć tysięcy pątników. Inaugurującej
wędrówkę Mszy przewodniczył Prymas Polski kard. Józef Glemp. W homilii przypomniał,
że pielgrzymi niosą na Jasną Górę nie tylko intencje osobiste, ale również społeczne.
Wśród tych intencji kardynał wskazał przede wszystkim na bezrobocie. Ostrzegał też,
że "nie możemy nazwać wolnością tego, co rodzi zło". Z okazji trwającego
Roku Różańca każdy z pielgrzymów otrzymał poświęcony przez Prymasa różaniec.
Warszawscy pątnicy składać będą także ofiary na rzecz budowy Świątyni Opatrzności
Bożej.
Do Częstochowy pielgrzymują też niepełnosprawni. Sto pięćdziesiąt takich osób, w
tym sto na wózkach inwalidzkich, i kilkuset zdrowych pątników wyruszyło z Warszawy na
12. Pieszą Pielgrzymkę Niepełnosprawnych. Mają do pokonania ponad 260 km, wędrując
nieco inną trasą niż zwykłe stołeczne pielgrzymki - tylko po asfalcie, po którym łatwiej
przejechać wózkiem inwalidzkim. Krótsze są także dzienne etapy: od 21 do 34 km.
Pielgrzymkę rozpoczęli Mszą w kościele św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Marii
Panny na warszawskim Kole. Eucharystii przewodniczył bp Piotr Jarecki, który podkreslił
w homilii, że niepełnosprawni pielgrzymi są wymownym znakiem tego, iż w życiu nie
liczy się tylko młodość i zdrowie, ale ważne są również wartości duchowe.
W tym roku niepełnosprawnym towarzyszy ośmiu więźniów. Pchają wózki, opiekują się
niepełnosprawnymi oraz modlą się i odpoczywają razem z innymi pielgrzymami. Mają za
sobą po 5-10 lat więzienia i za rok lub dwa skończą odbywanie wyroków. Skazano ich za
wymuszenia, rozboje i kradzieże. "Są przygotowani do pielgrzymki i wiem, że
traktują ją jako doświadczenie religijne, a nie tylko wycieczkę czy szansę na
wyrwanie się z więzienia - mówi ks. Kazimierz Piechrzała, kapelan Aresztu Śledczego
przy ul. Kłobuckiej w Warszawie. - Wiedzą, że droga będzie bardzo męcząca, zwłaszcza
gdy przyjdzie im przez wiele godzin pchać w upale wózki". Więźniowie musieli
dostać zaświadczenie od władz penitencjarnych o wzorowym zachowaniu, uczestniczyć w więziennych
Mszach i cotygodniowej katechezie. Po kilku więźniów zaprosili na pielgrzymki także
niepełnosprawni z Iławy i Strzelec Opolskich.
MZ, KAI
|