„TP”, Nr 28 (2818), 13 lipca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2818/felmilosz.php La Belle Époque
Czesław Miłosz Był kiedyś czas nazywany Piękną Epoką - La Belle Époque. Od kilku dziesiątków lat nie było w Europie wojny. Podróżowało się bez wielkich utrudnień z kraju do kraju pociągami, o ile to możliwe, pierwszej klasy, posiadającymi wagony sypialne i restauracyjne. Niektóre z tych pociągów nazywały się ekspresy i przebywały duże przestrzenie. Na przykład Orient Express przemierzał całą południowo-wschodnią Europę aż do Konstantynopola. Gazety przynosiły wieści o coraz to nowych odkryciach, oświetlenie gazowe wydawało się już staroświeckie, wprowadzano elektryczne uliczne latarnie. Pojawiały się nowe nazwy i nowe obyczaje. Damskie kapele w kawiarnianych ogródkach, kabaret i tingiel tangiel, czyli, jakbyśmy dziś powiedzieli, dyskoteka. Ciekawi obcych krajów, a nie mający dość pieniędzy, żeby podróżować, mogli za skromną opłatą oglądać egzotyczne krajobrazy w specjalnych lokalach pokazujących przezrocza - fotoplastikon. A nawet powstał iluzjon pokazujący śmieszne ruchome komedyjki - przodek dzisiejszego kina. Była to epoka dobrobytu - dla niektórych. Byli tacy, którzy uważali to kulturalne i spokojne życie za obrzydliwe i rzucali bomby w imię ideałów anarchizmu, choć czego właściwie chcieli - nikt nie wiedział. Oczywiście miejsce artystów w tym spokojnym świecie było szczególne. Ich malowidła często miały w sobie odcień satyry, jak choćby w płótnach młodzieńczego Witkacego. A poeci byli melancholijni, sławili uroki śmierci i wielu z nich popełniało samobójstwa. Tak zwane "dobre towarzystwo" było już międzynarodowe, jeździło do tych samych kurortów i miejscowości nadmorskich. Jeżdżono do wód w Karlsbadzie i Marienbadzie. Nad Atlantykiem odwiedzano Biarritz i nie wiadomo dlaczego Ostendę, bo tylko moda mogłaby wytłumaczyć chęć wysiadywania na plaży pod pochmurnym i zimnym niebem Flandrii. Mieszkańcy monarchii habsburskiej też mieli swoje morze na dalmatyńskim brzegu, gdzie słynęła Abacja. Nazwy Abacji nikt, ale to nikt już nie pamięta i brak jej nawet w encyklopediach. Po I wojnie światowej przeszła we władanie Włoch, następnie Jugosławii i otrzymała nazwę Opatija, czego dowiedziałem się od Profesora Henryka, Niezgłębionej Wiedzy, Markiewicza. Obok, w Lovranie, mieszkał dość długo dla poratowania zdrowia Stanisław Witkiewicz, ojciec Witkacego. La Belle Époque przetrwała w satyrycznych wierszykach Boya-Żeleńskiego pisanych dla Zielonego Balonika. Przypomnijmy, że tamten czas nie był jedynie francuską la Belle Époque, że była to pora rewolucji 1905 roku i fermentu umysłowego w zaborze rosyjskim. Boy sięgał w swoich tematach również do okupowanej przez Rosjan Warszawy. Napisał wierszyk satyryczny o rozkoszach konsumpcyjnych pana Ferdynanda Hoesicka, warszawskiego felietonisty i wydawcy. W wierszu Pan Hoesick zmienia się w Pana Esika. Boy dla siebie układał słownik rymów i wierszyk o Hoesicku był dla niego dobrą okazją do ćwiczeń w rymowaniu. Gdy skwar dopieka Biednego człeka, Pot po nim ścieka, Topnieje już, Gdzież Esik będzie, Godniej zasiędzie, Jak nie w Ostendzie, Królowej mórz... Uroczy pobyt, Tłum pięknych kobit, Wkoło dobrobyt, Wszystko aż lśni; Rozkosz przenika Ciało Esika, Nóżkami fika, Ze szczęścia rży. Nie mogę cytować całego utworu, bo jest dość długi, ale zawsze zachowuję w pamięci: Ostryga tłusta Wpada mu w usta, Potem langusta, Potem chablis: Otwiera paszczę, Językiem mlaszcze, W brzuszek się głaszcze, I dalej ji. Albo to: Wychodzi letki Z cichej klozetki, Znów na kobietki Popatrzeć rad; Z tłumem się miesza, Gdzie strojna rzesza Gwarnie pośpiesza - Piękny jest świat! Z pewną melancholią, bo myślę o rzeziach I wojny w Europie Zachodniej, które nastąpiły kilka lat później, cytuję opis zabawy: Sala stłoczona, Dyszące łona, Nagie ramiona Wśród fraków tła; Tańczą skłębieni W ciasnej przestrzeni, Szampan się pieni, Muzyka gra. I dalej: Trzęsie się buda, Pęka obłuda: Cóż to za uda! Esik aż drży; Pyta nieśmiele: Ma toute belle... Rajskie wesele... Quel est votre prix?: Spojrzy dziewczyna: Zamożna mina, Duża łysina I nóżki w "ix" Bez długich krzyków Dla starych pryków Dziesięć ludwików Cest mon prix fixe" Nie głupi Esik, Swój pularesik Zapina gdziesik, Ochłonął w mig; Płaci co żywo Za małe piwo, Z miną złośliwą Za drzwiami znikł. Wśród nocy chłodnej Po plaży modnej Idzie pogodny, Wolny od burz; Jeszcze dwie gruszki Zjadł do poduszki, Wyciągnął nóżki I chrapie już!... |